1. AKTUALNOŚCI
  2. O SZKOLE
  3. DLA UCZNIÓW
  4. DLA RODZICÓW
  5. OSIĄGNIĘCIA
  6. GALERIA
  7. KONTAKT

19

04-2018

Drzwi Otwarte na Politechnice Poznańskiej
19 kwietnia 2018r. uczniowie klas siódmych i gimnazjalnych uczestniczyli w drzwiach Otwartych Politechniki Poznańskiej.

Biorąc udział w ciekawych warsztatach i wykładach w Kampusie Warta, mogli poczuć, jak to jest być studentką czy studentem uczelni technicznej. Na holu Centrum Wykładowego, studenci i pracownicy 10 wydziałów Politechniki Poznańskiej, chętnie opowiadali o tym, jakie kierunki kształcenia oferuje uczelnia i jaka kariera czeka jej przyszłych absolwentów.

W Kampusie Piotrowo na Wydziale Elektrycznym, chłopcy uczestnicząc w Festiwalu Wysokich Napięć, wywołali w laboratorium burzę oraz wytworzyli energię elektryczną. Dziewczęta uczestniczyły w pokazie prądnicy wolnobieżnej, obalając tym samym mit o tym, że nauki ścisłe są tylko dla mężczyzn.

Spotkaniem ze sztuką przez duże „S” były warsztaty przygotowane przez Wydział Architektury. Uczniowie chętnie wzięli udział w zajęciach „Coś z niczego” wykonując artystyczne przedmioty użytkowe z kubków i butelek PET pod okiem studentów i pracowników Wydziału Architektury. Ciekawą propozycją dla dziewcząt był również warsztat „Ubiór na miarę architektury”, w czasie którego miały okazję uczestniczyć w modelowaniu form strojów opartych na zasadach kompozycji architektonicznej.

Najwięcej emocji wśród dziewcząt wywołał jednak warsztat „Zrób swoje kosmetyki”. Pod czujnym okiem chemików wykonały 9 eksperymentów, a własnoręcznie wyprodukowane kosmetyki zabrały do domu.

Jaką drogą przenikają trucizny?, Jakie choroby mogą wywołać związki chemiczne obecne w produktach wykonanych z plastyku?, Jaki wpływ na nasze zdrowie mają antybiotyki podawane zwierzętom hodowlanym?.

Na te i inne pytania uczniowie uzyskali odpowiedzi w czasie wykładu zaprezentowanego na Wydziale Technologii Chemicznej pt. „Trucizny wokół nas”. Dowiedzieli się, że „Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną, bo tylko dawka czyni truciznę” (Paracelsus).

W czasie warsztatu „Od 1D do 3D”, obsługując program AVEVA, mieli okazję poznać nowoczesne narzędzia projektowe inżyniera chemicznego oraz nowy wymiar struktur związków chemicznych uczestnicząc w warsztacie „Modelowanie molekularne”.

Tradycyjnie, elementem kończącym wycieczkę był quiz, tym razem złożony z 15 pytań. Uczestnicy wycieczki odpowiedzieli poprawnie na 12. Gratulujemy!!! (wd)

13

04-2018

Świat nauki odkrywany w CNK w Warszawie
Stanowiska doświadczalne, narzędzia pozwalające na samodzielne poszerzanie wiedzy i wyjaśnianie wielu zjawisk z dziedziny fizyki, chemii i przyrody, pozwoliły uczniom klasy 4 D na poznawanie świata poza szkolną ławką. Możliwość nie tylko obejrzenia, ale również praktycznego eksperymentowania z eksponatami z ponad 400 wystaw pozwoli uczniom na długo zapamiętać tę interesującą wyprawę.

Wizytę w Centrum Nauki Kopernik rozpoczęliśmy od zwiedzania wystawy czasowej, w której „rozwialiśmy wszelkie wątpliwości”, „podnieśliśmy ciśnienie”, „poczuliśmy atmosferę”, co spowodowało, że powietrze – bardzo dosłownie – trzymało nas przy życiu…

Eksponaty wystawy strefy eksperymentowania pozwoliły na eksplorowanie świata przyrody i zagadek z nią związanych, natomiast w Teatrze Robotycznym mogliśmy podziwiać kolory tęczy, dostrzec zjawisko podczerwieni i ultrafioletu.

„Magnetyczna chmura”, „kamera termowizyjna” czy „magnetyczny most” to eksponaty, które zwróciły szczególna uwagę uczniów. Ponadto na wiele intrygujących pytań, odpowiedzi szukali dorośli uczestnicy wycieczki – rodzice uczniów, którzy z równie dużym entuzjazmem odkrywali magię otaczającego nas świata…

Korzystając z pierwszych słonecznych kwietniowych dni zwiedzaliśmy również tereny zielone CNK. Tuż nad brzegiem Wisły, podziwialiśmy wyłaniający się zaraz po drugiej stronie Mostu Świętokrzyskiego w biało-czerwonych barwach Stadion Narodowy. Z kolei spacer wzdłuż krętych alejek prowadził do „szeptaczy”, które oddawały akustyczne dźwięki Warszawy.

I jakby atrakcji było mało, a spalonych kalorii bardzo dużo :), całość wyprawy dopełniły warsztaty w Manufakturze Cukierniczej. Już od przekroczenia progu tego magicznego miejsca, w których gościły wszystkie kolory tęczy, można było poczuć smak słodkości… Karmel, ach ten karmel i cała jego historia, poruszyły słuchających w skupieniu uczestników wycieczki.

Obdarowani własnymi - ręcznie wyrobionymi słodkościami, udaliśmy się na zwiedzanie Krakowskiego Przedmieścia. Ze względu na obchody 8. rocznicy katastrofy smoleńskiej, przejście było utrudnione bardziej niż zwykle, nie ze względu na przechodniów, lecz na umundurowanych funkcjonariuszy policji. Nie udało się zobaczyć Pałacu Prezydenckiego czy Kolumny III Wazy, ale poprzez pasję jednego z uczniów Jakuba Szabelskiego (zamiłowanie do historii), spotkaliśmy rozpoznanego na ulicy człowieka najprawdopodobniej kombatanta powstania warszawskiego – Zbigniewa Galperyna – najprawdopodobniej, bo nie chciał do końca ujawnić swojej tożsamości. Jednakże bardzo ciekawie i z dużym zaangażowaniem zaczął opowiadać o Powstaniu Warszawskim 1944r., które było ważnym wydarzeniem w tragicznej historii Polski w II Wojnie Światowej.

Obserwując zachowanie dzieci podczas pobytu w Warszawie, nabrałam przekonania, że choć była to jednodniowa wycieczka, to zdecydowanie była znakomitą lekcją przyrody, fizyki czy chemii, ale także historii. Mam nadzieję, że te przeżycia będą dla nich bodźcem do rozwijania własnych zainteresowań. (kd)

Zapraszam do galerii zdjęć…

06

04-2018

Do lotu!
Do wykonania fotografii „Do lotu!” przygotowywałem się przez długi czas… Wszystko zaczęło się, gdy na pole uprawne, znajdujące się naprzeciwko mojego domu, zaczęły przylatywać żurawie. To bardzo ciekawe ptaki, w Polsce dość rzadko spotykane. Było to późną zimą, pod koniec lutego. Gdy przechadzały się po polu, były oddalone od mojego ogrodu o około 150 metrów. To za duża odległość, aby zrobić zdjęcie dobrej jakości. Próbowałem, ale musiałem potem mocno kadrować, co kończyło się utratą szczegółów i brakiem ostrości.

Wiedziałem, że muszę podejść bliżej

Wiedziałem, że jeśli chcę uzyskać ciekawe, poprawne technicznie zdjęcie, muszę podejść bliżej. Zacząłem zapamiętywać godziny, w których ptaki najczęściej odwiedzały pole. Po kilku dniach obserwacji doszedłem do wniosku, że są to głównie popołudnia, dość wczesne (między godz. 13.00 a 16.00). Gdy w sobotę rano zauważyłem, że pogoda jest idealna na tego typu sesje, musiałem to wykorzystać. Już miałem w głowie, jak te ujęcia powinny wyglądać. Tego typu plany rzadko się potem przydają, raczej nie ma sesji, podczas której nie spotka nas jakaś niespodzianka zmieniająca całkowicie naszą taktykę, jednak mimo wszystko warto je robić. Dzięki nim nie trzeba potem na miejscu planować wszystkiego „od zera”.

Godzina 15.20. Są!

Czym prędzej wyruszyłem na łowy. Zdjęcia wykonywałem regularnie raz na kilka metrów marszu, aby nie wrócić z pustą kartą pamięci w sytuacji, w której ptaki zdecydowałyby się jednak zmienić miejsce pobytu przed wykonaniem właściwych ujęć, czyli tych z najmniejszej odległości. Po kilku minutach dotarłem na miejsce. Wiedziałem, że bliżej nie mogę już podejść, aby nie przestraszyć żurawi. Zacząłem ustawiać aparat. Rzadko mam takie okazje do zrobienia dobrych zdjęć, więc dołożyłem starań, aby wszystko było zapięte na ostatni guzik. Podejrzewałem, że uda mi się uchwycić dynamiczną scenę, więc ustawiłem możliwie jak najkrótszy czas naświetlania. Im krócej naświetlamy ujęcie, tym mniej jest na nim drgań i poruszeń. W tym przypadku stwierdziłem, że rozsądną decyzją będzie 1/400 sekundy. W połączeniu z dość jasnym teleobiektywem dało mi to możliwość fotografowania przy najniższej możliwej czułości matrycy. Gwarantuje to, że obraz będzie wolny od szumów i tzw. efektu ziarna. Do tego oczywiście ciągły autofocus – w innym wypadku tylko pierwsze zdjęcie w serii byłoby ostre, potem aparat nie ustawiałby już odpowiedniej ostrości. Dla gwarancji stabilnych ujęć włączyłem jeszcze najmocniejszy tryb stabilizacji w obiektywie.

Najtrudniejszy moment

Wszystko było gotowe, techniczna strona pod kontrolą... Teraz trzeba było tylko zaczekać na odpowiedni moment i szybko zareagować, gdy nadejdzie OBIEKT. To najtrudniejszy element fotografii przyrodniczej, momenty te trwają naprawdę bardzo krótko, czasem wystarczy ziewnąć czy mrugnąć, aby TO przegapić.

Po zaledwie kilku sekundach oczekiwania (skrajnie rzadkie zjawisko J) stałem się świadkiem startu do lotu dwóch żurawi. Wycelowałem w ich kierunku aparatem, przyłożyłem oko do wizjera, wykadrowałem całość tak, aby ptaki znajdowały się w centralnej części kadru, po czym wcisnąłem spust migawki i wykonałem serię zdjęć. Nie była ona zbyt długa, liczyła tylko 4 ujęcia, z czego 3 były udane, a 1 nadawało się do usunięcia (to również bardzo rzadka sytuacja, zazwyczaj jest odwrotnie!). Byłem naprawdę zadowolony! Rzadko udaje mi się zrobić zdjęcia z tak małej odległości. Nieśmiało podejrzewałem, że jedno z nich będzie wyjątkowo dobre…

Chwila prawdy

Po powrocie do domu od razu zaimportowałem wszystkie zdjęcia do programu, którego używam do magazynowania, selekcjonowania i obróbki zdjęć. Gdy mogłem już przystąpić do selekcji, od razu przewinąłem listę do miejsca, w którym była seria startu do lotu. TAK!!! UDAŁO SIĘ!!! Trzy ujęcia okazały się w pełni ostre, stabilne, a do tego jeszcze udało się je uchwycić OBIEKT na bardzo ciekawym tle, które nadaje klimatu całej scenerii.

I co najważniejsze, spełniło się moje przeczucie: jedno zdjęcie wyszło w y j ą t k o w o dobrze. Naprawdę rzadko trafiają mi się kadry przedstawiające szybką akcję. Może raz na kilka miesięcy.

Obrabiać czy nie obrabiać?

Zacząłem się zastanawiać, jak by tu obrobić to ujęcie i czy w ogóle obrabiać? Było idealnie naświetlone, naprawdę rzadko zdarza mi się „wyjąć” prosto z aparatu tak dobre zdjęcie. Postanowiłem więc, że ograniczę się do drobnych poprawek technicznych (jasność, ostrość, szumy) i dodam lekkie winietowanie. To właśnie nad tego typu kadrami pracuję w edytorach miesiącami, aby wyglądały jak najlepiej, więc podejrzewam, że to, czym podzieliłem się dzisiaj z internautami w galerii internetowej prawdopodobnie nie jest wersją ostateczną : )

Fotografia przyrodnicza

to naprawdę bardzo ciekawe zajęcie. Polecam ją każdemu, kto chce zajmować się nowoczesną formą sztuki. Uwieczniając naturę, nie musimy sami tworzyć fotografowanego świata, a to otwiera drzwi do pracy twórczej nawet osobom o niedużych zdolnościach manualnych. Wystarczą „dobre oko”, cierpliwość, trochę podstawowej wiedzy o zwierzętach i aparat.

Zdjęcie „Do Lotu!” można zobaczyć w mojej internetowej galerii w zakładce „Ptaki”:
https://kacperwawrzyniak.myportfolio.com./.

Kacper Wawrzyniak (kl. III a)

Szkoła Podstawowa im. gen. Józefa Bema
w Starym Mieście
Adres: ul.Szkolna 11
62-571 Stare Miasto
tel/fax: 63 241 62 28, 63 241 63 22
Gmina Stare Miasto
wkonin.pl - portal regionalny
lm.pl - portal regionalny
konin.biz - portal regionalny
Powiat koniński
Centralna Komisja Egzaminacyjna
OKE Poznań
Kuratorium Oświaty Poznań
MEN
gim-staremiasto.info